Wolontariat Europejski, EVS, wolontariat w Gruzji, Martyna Skura, blog podróżniczy

Jak zmieniło się moje życie po Wolontariacie Europejskim. Ty też tak możesz.

EVS jest jak matrix, ja wzięciu czerwonej pigułki już nic nie jest takie samo.

Na Wolontariat Europejski (EVS) wyjechałam w marcu 2011 i już nigdy nie wróciłam do poprzedniego życia.

Jak EVS zmienia życie. Oto lista 7 powodów, dla których warto wyjechać:

  • Przygoda życia

Wolontariuszką w Polsce byłam kilka lat. Od dziecka podróżowałam, czy to z rodzicami, czy na obozy, a później sama lub ze znajomymi. Żaden z tych wyjazdów nie może się równać z EVSem. Nie dość, że pojechałam na 9 miesięcy a nie tylko 2 tygodnie, to jeszcze robiłam fantastyczne rzeczy: pracowałam z młodymi dziewczynami w Gruzji, organizowałam szkoły letnie i obozy, uczyłam kobiety angielskiego i obsługi komputera. Brzmi banalnie? Jak się tam jest i to robi a później słyszy podziękowania i widzi efekty swojej pracy, to już nie jest takie banalne. Moje dziewczyny z organizacji cały czas do mnie piszą, pytają kiedy wrócę i jak im się moje zajęcia przydały na studiach albo w pracy.

Gruzja, Kaukaz, Akhaltsikhe, wolontariat w Gruzji, wolontariat, EVS

Zajęcia z języka angielskeigo dla studentem w moim gruzińskim miasteczku. Moja znajomość angielskiego okazała się in najbardziej potrzebna, bo to dawało im szansę na lepszą przyszłość, studia w Tbilisi albo wyjazd za granicę

  • Doświadczenie zawodowe

Ilekroć mam rozmowę kwalifikacyjną do nowej pracy, wszyscy otwierają oczy i nie mogą się nadziwić dlaczego wyjechałam do Gruzji, na tak długo, co ja tam robiłam i jak tam w ogóle jest. Widzieliście ostatnie ogłoszenia o prace: doświadczenie w pracy w międzynarodowym zespole, doświadczenie międzynarodowe, komunikatywność, radzenie sobie ze stresem, elastyczność. Tego wszystkiego nauczyłam się w Gruzji. Dogadać się z zespołem 6 osobowym, w 3 różnych językach, znając dobrze tylko jeden a dwa pobieżnie. Elastyczność? Spotkanie jest na 9 i tylko ty tam jesteś, bo Gruzini mają swój GMT (Georgian Maybe Time) – może będą na czas a może nie.

  • Początek innego stylu życia.

Wiedziałam, że jak wyjadę to wiele rzeczy się zmieni. Ale nie wiedziałam ile. Jak się raz zasmakuje takiego życia to trudno wrócić do poprzedniego. Ja nie wróciłam. Po EVS był kolejny wolontariat w Gruzji TLG, później praca w Chinach i Tajlandii. Gdzieś po drodze w gruzińskiej marszrutce poznałam swojego obecnego narzeczonego. Teraz przygotowuję się do wyjazdu do USA.

zaręczyny w Chinach, Chiny, pola ryżowe, Yangshuo, Guilin

Nie takie złe miejsce na zaręczyny, co?

  • Podróże

Praca jest pracą, nawet najfajniejsza potrafi zmęczyć. Dlatego jest czas wolny i weekendy. Ja co drugi tydzień gdzieś jechałam, po całej Gruzji i Armenii. Znam miasteczka i wioski, o których żaden backpacker nigdy nie słyszał. Przejechałam stopem trasy, których nie ma na mapach. Odwiedziłam miejsca, których nazw nikt nie wymówi np. Makhakalidzebi, Samtckhe-Javakheti.

Gruzja, Kazbegi, Kaukaz, zima w Gruzji, podróże po Gruzji

Jeden z moich licznych wyjazdów i podróży po Gruzji. Tutaj w zimowym Kazbegi.

  • Ludzie

Na początku w moim mieście byłam jedynym obcokrajowcem. Blada, blond dziewczyna pomykająca po ulicach – nie sposób było mnie nie zauważyć. A to ciągnęło za sobą konsekwencje: zaproszenia na supry, wesela, przyjęcia, do domu, na wycieczkę. Wszyscy chcieli mi coś nowego pokazać. Nie miałam czasu na nudę no i przytyłam 5 kg.

Moje dziewczyny z organizacji żegnały mnie z łzami w oczach. Moje 2 gruzińskie rodziny nadal do mnie piszą i wysyłają zdjęcia z rodzinnych przyjęć.

Później pojawili się obcokrajowcy. Była nas 5 w mieście! To był szał! Wtedy to już tych zaproszeń było 5 razy więcej. Po za tym więcej wyjazdów i przyjaciół. Z Francuzką wolontariuszką Meline do tej pory mamy kontakt i się spotykamy. No i narzeczony z marszrutki – razem przemierzyliśmy Gruzję i Chiny, wkrótce USA.

Pomysł na Chiny urodził się w Gruzji, bo jakiś spotkany obcokrajowiec coś wspomniał o pracy w Azji. Więc ja od razu wygooglałam co trzeba.

Gruzja, podróże w Gruzji, przyjaźń w Gruzji

Meline – Przyjaźń na lata.

  • Obcy język

Nie ma to jak się nauczyć języka, którym mówi tylko 4 miliony osób. Gruziński nie jest specjalnie międzynarodowym i przydatnym językiem. Ale już rosyjski bardziej. Ja nauczyłam się obydwu. Przydały mi się nie tylko do podróży po kraju, pracy ale też do poznawania przypadkowych ludzi, autostopu i imprezowania z Gruzinami.

  • Nic mi nie straszne

Brak bieżącej wody, prądu czy Internetu to przygoda podczas urlopu. Ale co jeśli tak żyje się codziennie.

Wiecie, ze w Gruzji przez pół dnia nie ma bieżącej wody. Prąd jest często wyłączany, są awarie a Internet nie jest standardem. I do tego nie ma firm, do których wystarczy zadzwonić i ktoś przyjedzie i coś naprawi. Trzeba znać ludzi w mieście. Jeśli nie ma prądu przez kilka dni to nikt nie panikuje, używa się kuchenki gazowej do zagotowania kawy, dzwoni do ludzi a nie pisze na Facebooku, a w domu wszyscy siedzą w kuchni aby było im ciepło. Nikt nie ma pretensji i nie marudzi. Jest jak jest i trzeba się przystosować. Nauczyło mnie to dużo pokory. I jeszcze czegoś: woda jest najważniejsza. Można żyć bez prądu, światła, Internetu. Ale bez wody nie. Po 2 tygodniach powodzi w moim mieszkaniu i braku wody w kranie, chusteczki higieniczne i woda mineralna w butelkach były już uciążliwe. To był mój pierwszy kryzys w Gruzji, ale dzięki niemu nie przejmowałam się pierdołami jak brak Internetu przez tydzień, bo jakąś babcia szukając złomu przecięła kabel internetowy zasilający cały kraj. Już o lokatorach w postaci karaluchów czy szczurów nie wspominając.

 

Kończysz liceum i nie wiesz na jakie studia iść. Studia za Tobą, nie chcesz iść do korpo, chcesz rzucić korpo, bo to nie dla Ciebie. Byłaś wolontariuszką, udzielasz się w jakiejś organizacji, pomagasz innym? Chcesz spróbować wolontariatu za granicą?

Jedź na EVS!

Szczegółowe wskazówki jak wyjechać znajdziesz w moim poście „Wolontariat za granicą? Co zrobić, aby wyjechać.”

 

 

Reklamy

12 thoughts on “Jak zmieniło się moje życie po Wolontariacie Europejskim. Ty też tak możesz.

  1. Byłam dwa razy na EVSie (krótko-i długoterminowym) i obiema rękoma mogę podpisać się pod Twoim postem. Co prawda jeśli chodzi o doświadczenie zawodowe, bywa różnie – ważne, żeby wybrać projekt, a nie kraj. To chyba najważniejsza rada, którą mogłabym dać osobom, które wahają się nad wyjazdem. Wybierz projekt, organizację, kraj i tak pokochasz 🙂 A nawet najpiękniejszy widok za oknem nie wynagrodzi codziennego zmagania z pracą i ludźmi, których nie lubisz. Ja na przykład nie widziałam się w pracy z dziećmi (takich projektów jest mnóstwo), ale dla osób studiujących np. pedagogikę – to super sprawa. Zresztą jak piszesz, umiejętność komunikacji w innym języku, negocjacji, elastyczność – są nie do przeceniania, w jakimkolwiek zawodzie. Ja w końcu wybrałam projekt zgody z tym, co chciałabym robić w życiu – i tak trafiłam do Turcji, zupełnie nie celując w kraj 🙂 I też w końcu wszystko zamieniło się w romantyczną historię, więc mamy chyba sporo wspólnego 😉
    A tak w ogóle zanim trafiłam do Turcji, zostałam zaakceptowana na EVS w Gruzji, ale wtedy jakoś nie wyszło i odmówiłam. Strasznie żałowałam, ale wszystko dzieje się w życiu po coś – może po to, żebym później mogła trafić do Turcji? Uściski! 🙂

    • Nic nie dzieje sie bez przyczyny 🙂 Turcja widać była ci pisana 😉
      Zgadzam sie z tym ze trzeba wybierać projekt a nie kraj. Tak jak jet wiele osob ktore chcą wyjechac do Hiszpanii a pozniej wracają szybciej bo nie lubią swojej pracy. Z reszta pisałam o tym we wcześniejszym poście.

  2. Gdybym była w innym momencie życia, to pewnie chętnie bym gdzieś pojechała. Obecnie dobrze mi tu gdzie jestem i wyjazdy tak, ale tylko rekreacyjnie, względnie zawodowo. Ale żałuję, że nie jeździłam w czasie studiów. Swoje dziecko będę wypychać.

  3. Agnieszko/Zależna w podróży. Słuchałam Ciebie w Krakowie 2 lutego na spotkaniu Kobieta w podróży. Byłaś bardzo inspirująca! Trochę mnie zdziwił Twój komentarz, że taki EVS to dobry pomysł, ale na przygodę podczas studiów. Przecież podróże to pasja! A jeśli pasja, to powinno się to robić jak najczęściej. Wolontariat to tylko jedna z form podróżowania – jak Twój autostop. A o tyle wartościowa, że daje możliwość poznania ludzi, kultury, obyczajów. Nigdy nie dowiesz się tak dużo o kraju, który odwiedzasz, jeśli nie spędzisz tam dłuższego czasu. Możesz podróżować rekreacyjnie nawet kilka miesięcy, ale jeśli nie wyjdziesz do ludzi, to tak jakbyś lizała cukierka przez papierek. Wiem to z własnego doświadczenia, spędziłam 4 lata na studiach w Japonii. Jest to kraj, który ma wspaniały PR, wiele osób marzy, by tam pojechać. A jest też druga strona medalu – spore różnice kulturowe, które mi mocno dały w kość podczas pobytu. Nie wiedziałabym tego, gdybym tylko przyjechała sobie na miesiąc i zwiedziła największe zabytki. Ty przecież też to wiesz! Jestem zdania, że czas na podróże trzeba sobie umieć zorganizować przez całe nasze życie. Nie tylko podczas studiów. To jest do zrobienia, jeśli odpowiednio ustawimy sobie priorytety. Obieżyświatko – dziękuję za tekst pełen inspiracji. 🙂

    • Zgadzam sie, ze nie pozna sie kraju i jego kultury, dopoki sie tam nie zamieszka. W Gruzji byłam w sumie prawie 1.5 roku. Tez miałam wiele przejść spowodowanych różnicami kulturowymi. Wszystkim wydaje sie ze Gruzini sa gościnni, ze to bezpieczny kraj do podrozy w pojedynkę dla kobiet. Moje doświadczenia nie zawsze sie z tym pokrywają. Nie mówiąc juz ze gruzińska kuchnia z restauracji jest inna niz ta domowa. Czasem było cieżko ale mimo wszystko nie cofnelabym tego czasu i zaluje żadnej chwili w Gruzji.

    • Ależ ja się w pełni zgadzam z każdym słowem. To, że to nie jest dla mnie dobry moment wynika z priorytetów – zakładam biznes, buduję związek, myślimy o dziecku. Po prostu powinnam być teraz w pobliżu Polski. Nie mówię, że na zawsze. Po prostu teraz.

  4. ja ogólnie jestem wielką zwolenniczką wszelkich wyjazdów zagranicznych na stypendia/wolontariaty itp, i właśnie z wszystkich powodów które opisałaś! Łatwiej później w dorosłym życiu z takimi doświadczeniami 🙂

  5. Jest to z pewnością świetny sposób dla wielu osób na podróżowanie czy po prostu życie. Wydaje mi się jednak, że większości z nich brakuje odwagi, żeby „chwycić byka za rogi”. Fajnie, że Ty spróbowałaś i możesz teraz podzielić się wiedzą, być może zachęcić innych, pokazać, że to wcale nie takie trudne 🙂 W końcu, żeby spełniać swoje marzenia trzeba najpierw uczynić ten pierwszy krok 🙂

    • Mnie ominął Erasmus na uczelni. Wtedy nie był taki popularny. Z mojego roku na 120 osób wyjechały 2. Po za tym później dostałam super prace w Polsce i na drugie studia poszłam juz zaocznie. Do tej pory trochę żałuję, że nie wyjechałam. Ale nic nie dzieje się bez przyczyny. EVS to była mega przygoda a później to już historia 😉
      Co to były za wolontariaty? Jakis program? Możesz podac szczegóły?

      • U mnie były to wolontariaty bardziej „na gębę”. Chciałem gdzieś jechać, pisałem czy bym się nie przydał i wpadałem 😉
        Ale prawie zawsze to było jakoś związane z placówkami misyjnymi w danym regionie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s