Maroko, herbata marokańska, Legzira, Sidi Ifni,, Martyna Skura, blog podróżniczy, Podróże Obieżyświatki

5 o’clock przez cały dzień

Co to jest: brązowe, słodkie i z zielonymi farfoclami?

Pierwszy raz do Maroka przyjechałam na arabski kurs językowo – kulturowy. Nie pisałam jeszcze wtedy bloga podróżniczego, ale przy okazji będę Wam opowiadać o tamtej podróży. Już pierwszego dnia poznałam jedną z lokalnych tradycji – picie miętowej herbaty z olbrzymią ilością cukru. Jednym z pierwszych zwrotów, których się nauczyłam było „szajun bidun szakar” (herbata bez cukru). I równie szybko nauczyłam się, że nie da się jej pić bez cukru, bo traci swój smak i urok.

O każdej porze dnia i nocy też w Maroku jest 5 o’clock tea time. Każda pora jest dobra! Kawiarnie zawsze pełne są turystów i tubylców pijących herbatę.

marokańska miętowa herbata

Każdy dzień zaczynał się tak samo: 2,5 godziny nauki arabskiego i 30 min warsztatów kulturowych. Za pierwszym razem wysłali nas na suk, dali 1 euro i kazali się targować. Moją zdobyczą był pumeks ze skały wulkanicznej…no cóż później targowanie szło mi lepiej 😉 Jedne z najbardziej praktycznych zajęć było parzenie herbaty w sposób marokański. Wszyscy usiedliśmy na pufach, i Marokanka uczyła nas jak przygotować tradycyjny napój.

1. Liście czarnej herbaty parzy się w metalowym dzbanku. Trzeba oczywiście wiedzieć jaki dzbanek jest najlepszy. Metoda: poproś znajomego Marokańczyka o pomoc.

2. Do dzbanka wkłada się nie liście a cały krzak mięty! Upycha i upycha, aby dało się zamknąć denko.

3. Do tego nie kostkę cukru, ale wielkie kochy. I to nie 1 czy 2, ale co najmniej 5. Wszystkie dziewczyny – oczy jak 5 zł.

4. I najważniejsze – wstrząśnięte nie mieszane….no prawie. Nie miesza się herbaty w dzbaneczki łyżką. Nalewa się jej do szklanki, po czym otwiera dekielek dzbanka i wlewa z powrotem. I tak kilka razy.

5. Herbata powinna być napowietrzona, z pianką. Bo jak to Marokańczycy mawiają „herbata bez pianki to nie herbata”. Im z większej wysokości nalewasz herbatę, tym większy szpan.

Maroko, herbata marokańska, Rabat, Martyna Skura, blog podróżniczy, Podróże Obieżyświatki Maroko, herbata marokańska, Rabat, Martyna Skura, blog podróżniczy, Podróże Obieżyświatki Maroko, herbata marokańska, Rabat, Martyna Skura, blog podróżniczy, Podróże Obieżyświatki

6. Herbatę pije się w szklankach a nie filiżankach. Do dziś pamiętam jak 20 min targowałam się (chyba w Marrakeszu albo Fez) o zestaw ślicznych szklanek. Do tej pory mi służą.

7. Do marokańskiej herbaty nie może zabraknąć lokalnych słodyczy!

marokańskie słodycze, Maroko,  Martyna Skura, blog podróżniczy, Podróże Obieżyświatki

Przepis na herbatę marokańską już macie. Teraz pozostało albo wziąć dobrą książkę albo zaprosić znajomych i posłuchać Hindi Zahra. I jesteście w Maroku.

ksiązka w podóży, Maroko, Szkatułka pełna Sahelu, Ballada subsaharyjska, Holly Cow

 

 

 

Advertisements

3 thoughts on “5 o’clock przez cały dzień

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s