Tbilisi, supra w Gruzji, Martyna Skura, blog podróżniczy

Supra w stylu tbiliskim

Jak to w Gruzji bywa, nie ważne gdzie zaczniesz i tak skończysz na winie 😉 Stało sę tak i tym razem. Zamiast pojechać do Gori i odkrywać miasto i okolice skończyło się na suprze na wsi pod Tbilisi.

Była to impreza urodzinowa. Znaleźlismy się na niej, ponieważ gruziński ojciec Clinta (Zaza), jest jednym z najsławniejszych tamad(ów) (nie wiem jak to się odmienia 😛 ) w Gruzji.

Impreza odbywała się w pięknym wiejskim domu, który kilka lat temu został kupiny przez przyjaciół Zazy. Od tej pory służy do spędzania w nim wakacji i organizowania imprez (chyba z 5 sypialni, w każdej po 4-6 łóżek). Dom jest zadbany, z pięnym ogrodem, pełnym warzyw i owoców. Rodzina ta sama choduje winogrona, z kórych później robi wino.

Dopiero podczas tej imprezy tak naprawdę zrozumiałąm jak ważny jest dobry tamada. Do tej pory na suprach, w których uczestniczyłam (czy to z okazji braku okazji, wesela czy innych uroczystosci rodzinnych) tamada był poprostu osobą , która wznosiła toasty. Tymczasem Zaza pokazał nam jaki powinien być prawdziwy tamada! Po za wznoszeniem toastów, bardzo z resztą zabawnych, angażujących wszystkich uczestników kolacji, nawiązujących do historii ich znajomosci, inicjował spiewy, tańce, grał na gitarze. Wznosił toasty na czesć każdego uczestnika imprezy. Po za nami było jeszcze 2 obcokrajowców (Holenderka i Francuz). Każdy z nas musiał cos powiedzieć. Podczas, gdy pozostali 3 innastrańcy starali się cos powiedzieć, mi wysatrczyło, że powiedziałm, że jestem z Polski. Odrazu spotkało się to z owacjami 😉

Jedzenie podczas supry – typowo gruzińskie. Ilosć w sam raz. Bez przepychu, marnowania jedzenia. Nikt nie nalegał, żebysmy jedli więcej lub pili bolomde każdy toast. Zaza podkreslał, że jest bardzo demokratycznym tamadą.

Uczestnikami supry byli przyjaciele i krewni Zazy. Poznali sie na studiach w Tbilisi. Byli razem w męskim chórze. Mimo, że chór był męski należał do niego 2 kobiety (w tym jubilatka) 😉 Podczas supry słychalismy piesni na kilka głosów. Nigdy w życiu czegos takiego nie słyszałam!

Ponad to praktycznie wszyscy mówili po angielsku, co czyniło wieczór jeszcze ciekawszym, bo można było porozmawiać na wiele tematów. Do tej pory zdarzało mi się podczas supry z dorosłymi ludźmi rozmawiać po rosyjsku, co bardzo ogranicza tematyke. Tutaj było inaczej. Poza brakiem bariery językowej nie brakło nam tematów do rozmów. Czesć z kobiet uczestniczących w tej imprezie była działaczkami organizacji pozarządowych, pracujących z kobietami czy ludźmi niepełnosprawnymi. Wielu z nich kilka razy do roku bywa podróżuje do Europy lub do USA. Dosć szybko zdalismy sobie sprawe, że mamy do czynienia z elitą Tbilisi. Widać to też było po sposobie ich zachowania i ubiorze. Dopiero teraz zrozumiałam o czym pisali Mellerowie w swojej książce „Gaumardżios”, bo oni przebywają z takimi ludźmi w Gruzji. Jak do tej pory to była moja pierwsza supra z takimi ludźmi. Ciekawie jest zobaczyć ten kraj i ludzi z innej perspektywy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s