Armenia

Jak ugryźć owoc granatu?

Owoc granatu – symbol Armenii. Wg mieszkańców tego kraju ma 365 pestek, każda na jeden dzień w roku.

Owoc granatu znajdziecie w każdym sklepie z pamiątkami, na T-shirt’ach i innych gadżetach z tego kraju.

Wino z owoców granatu jest sztandarowym, obok koniaku, trunkiem ormiańskim. Jest fantastyczne! Niestety nie tak często spotykane po za granicami tego kraju.

Sezon na granaty zaczyna się we wrzesniu. Ponoć najlepsze owoce rosną w Republice Górskiego Karabachu. Terenie, o który toczy się konflikt między Armenia a Azerbejdżanem.

W regionie, w którym mieszkam ok 40 % mieszkańców to Ormianie. To już prawie nie mniejszosć. Są tu wioski i miasta prawie całkowicie zaludnione przez tę narodowość. Rodziny mieszkaja tam pokoleniami a większość z nich nie zna języka gruzińskiego. Co jest im najczesciej wytykane przez Gruzinów. Skoro mieszkaja w Gruzji, tu się uczą, zasiadają w lokalnych samorządach?

Do Armenii nigdy nie pojadą przez Tbilisi. Skorzystają z mniejszych przejść granicznych.

Młodzież tej narodowśsci uczęszcza na uniwersytety w Jerewaniu. Jakieś 10 lat temu w tym regionie panowały podobne nastroje jak w Abchazji czy Osetii. Ormianie chcieli niepodległości.

Sytuacja między Gruzinami a Ormianami w tym regionie jest bardzo napięta. Nikt nie porusza tego tematu. Oficjalnie nie ma żadnego problemu, ale po 3-4 zdaniach można już odnieść inne wrażenie.

Gruzini podadzą wzorowe przykłady gruzińsko – ormiańskich małżeństw, dobrych ormiańskich studentów studiujących na gruzińskich uniwersytetach i osób, które do perfekcji opanowały gruziński język. Jednak na wzorowych przykładach się kończy. Wszyscy po za tym już są „inni”.

Jeśli jakieś danie jest tradycyjnym gruzińskim jedzeniem, gruzini będą podkreslać, że to jest gruzińskie, mimo, że w wielu krajach również ono występuje. Jeśli jakieś inne danie jest typowo ormiańskie, od Gruzina usłyszysz, że jest międzynarodowe, że można je spotkać nie tylko w Gruzji ale rónież w Rosji, Armenii itp. to samo tyczy się budynków, zabytków i kościołów.

Są to problemy, których my możemy wogóle nie pojąć. To nie to samo, co Polacy mówiący „My nie lubimy Niemców czy Rosjan”. Młodsze pokolenie nie pamięta wojen i komuny, za których skutki obwiniamy naszych sąsiadów. Tutaj to nie historia a rzeczywistosć. Dzieci wychowują się w srodowisku międzynarodowych, od dziecka wpajane im są przeswiadczenia o innych nacjach, naogół tych najbliższych, sąsiadujących. Bo co tu mówić o odległej Europie lub USA.

Armenia to kraj, który nie miał lekko. Ludobójstwo, które zafundowali im Turcy. W każdej rodzinie znajdzie się przodek, który nie przeżył tej tragedii. Teren tego kraju też nie sprzyja plonom i gospodarce. Kraj bardzo dobrze pamięta wujków Józka i Vladimira. Budynki drogi są jeszcze z czasów ZSRR. Nie zobaczycie tam takich gruntownych remontów i inwestycji jak te Miszy w Gruzji. Prezydent też tak jakby zatrzymał się w czasie. Ormainie mówią, że jest ich 10 mln, ale tylko 4 mieszka na ojczystej ziemi. Reszta wyjechała albo zaraz po ludobójstwie albo w okresie ZSRR, pracować za granicą. My Polacy opanowaliśmy Chicago a Ormianie Glendale (przedmieścia Los Angeles, stan Kalifornia). Wele Ormian mieszka również we Francji. Wielka diaspora ormiańska wspiera swój kraj, przesyła pieniądze na rozwój itp. Ormianie zza granicy wysyłają pieniądze swoim krewnym, którzy pozostali w kraju.

Podczas mojej, nie tak długiej, podróży do Armenii, w którą wybrałam się z Meline, udało nam się zaobserwować kilka, nie tak małych, różnic między tymi krajami. Ponieważ moim zamiarem tworząc tego bloga nie jest ocenianie oraz wydawanie sądów, postaram się skupić na konkretach i faktach.

Yerevan (stolica Armenii): szerokie ulice, dużo przestrzeni, wiele placów, wiele fontann (dużych, które można podziwiać, mniejszych w których dzieciaki sie pluskają oraz tych malutkich z których można pić wodę), które w tak upalne dni sa zbawieniem. Tbilisi (stolica Gruzji): wąziutkie ulice (no może po za Aleją Rustaveliego), niewiele placów, a jak juz są to nie takie znów duże, znikoma ilosć fontann. To juz troche pokazuje koncepcje miasta i społęczeństwa.

Armenia

Centrum Erewania, jedna z fontann

Ruch drogowy w Armenii: spokojny, uporządkowany, przestrzeganie sygnalizacji świetlnej, nikt na Ciebie nie trąbi co chwile. Ruch drogowy w Gruzji: dżungla, wyprzedzanie na czwartego na podwójnej ciągłej na zakręcie pod górkę, nieustający hałas klaksonów.

W Yerevaniu spotkałyśmy więcej lokalsów mówiących po angielsku i rosyjsku niż w Tbilisi. Nie miałyśmy wogóle problemów z komunikacją, jak to bywa w tym kraju.

Ormianie nie piją raczej wina. Preferują koniak lub wódkę. Mają tradycje toastów, ale nie trzeba pić do końca.

Ormianie uważani są za bardziej konserwatywnych, szczególnie w kwestiach kobiet. Jednak nie są tak natrętni jak Gruzino. Nowopoznani faceci nie podrywają Cię na każdym kroku, nie zapraszają Cię na kolacje we 2 najlepiej u niego w domu na wsi. Trzecim pytaniem, które Ci zadają nie jest czy masz męża. Nas zapytali się 2 ormiańscy chłopacy czy mamy mężów lub chłopaków po 2 dniach znajomości, zwiedzania miasta i wspólnych rozmów.

Ormianie ubieraja się na czarno, bardziej niż Gruzini. Maja ciemniejsza karnacje. Można powiedzieć, że sprawiaja wrażenie bardziej ponurych. Jednak mężczyźni są bardziej przystojni. Wiele moich międzynarodowych znajomych (mieszkających tu na stałe czy przyjezdnych turystów) mówi, że Gruzini to zakapiory, jakby dopiero wyszli z więzienia, 10 lat za sam wygląd.

Ormianie są mniej porywczy. Co może wynikać również z mniejszej ilości spożywanego alkoholu. Czego skutkiem może być również ruch uliczny tego kraju.

W moim regionie i mieście łatwo można odróżńić, który ogród jest gruziński a który ormiańskich. Ten bardziej zadbany i uporządkowany należy do tutejszej mniejszosci narodowej.

Ormianie również uważani są za bardziej pracowitych. Podczas, gdy w Tbilisi w porannych marshrutkach spotkasz tylko kierowce, to w Yerewaniu nie wejdziesz do marshrutki, bo jest zapchana ludźmi. Meline wspominała, że gdy była mała jej mama radziła jej, że jeśli szuka szewca lub innego rzemieślinika, to najlepiej żeby jego nazwisko kończyło się na „-yan „(tak kończą się ormiańskie nazwiska).

Jak zatem ugryźć armeński owoc granatu, który spadł na teren Gruzji?

Owocu granatu nie da się ugryźć. Ma bardzo grubą skórę. Trzeba go przekroić i dopiero wtedy zobaczy się jego środek i przekrój.

Reklamy

One thought on “Jak ugryźć owoc granatu?

  1. Pingback: Kambodża jak Armenia? | Podróże Obieżyświatki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s