Gruzja, Akhaltsikhe, wolontariat w Gruzji

Pobyt w Gruzji uczy pokory i cierpliwości

Nie można się tu złościć na rzeczywistość, bo ona taka jest i nic z nią nie da się zrobić. Od kilku dni w regionie nie ma w ogóle Internetu, ale poza tym są problemy z prądem i wodą, tzn. też głównie ich nie ma.

Jeśli akurat jest woda trzeba z tego korzystać tzn. wykąpać się, umyć naczynia, bo za 30 min może jej znów nie być na kilka godzin albo do końca dnia. Zaopatrzyć się w baniaki na wodę i je napełnić na wszelki wypadek. Wtedy okazuje się, że woda potrzebna jest nie tylko do picia, gotowania, czy umycia się, ale również w toalecie, posprzątania, umycia naczyń lub choćby dłoni po przyjściu do domu. Niestety wilgotne chusteczki nie zawsze załatwiają sprawę.

O gruzińskiej gościnności już wspominałam nie raz. Dziś doświadczyłam jej po raz kolejny. Idąc na spacer do zamku spotkałam po drodze na łące pod murami fortecy niezamożną rodzinę pasterzy robiącą ognisko. W drodze powrotnej bardzo ochoczo zachęcali mnie, aby  z nimi usiadła, zjadła i się napiła. Moja podstawowa znajomość rosyjskiego jest w takich momentach bardzo pomocna. Poczęstowali mnie szaszłykami i gruzińską wódka, wznosili toasty za mnie, mój pobyt. Tutejszy wyskokowy specyfik popijałam napojem o kolorze rozcieńczonego Ludwika. Takie, rzeczy zdarzają się tu nie tak rzadko. Matka jednej w tych kobiet była pół Białorusinką a pół Polką, gdy dowiedziała się, że jestem z Polski, zaczęła opowiadać o wspólnej historii i swoich wspomnieniach z dzieciństwa.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s